wtorek, 2 kwietnia 2013

17. Upadek z wysokości zawsze jest bolesny.

Ona kocha go bardziej niż on kiedykolwiek będzie wiedział. On kocha ją bardziej niż kiedykolwiek to okaże. ~Kurt Cobain


 - Przepraszam, ale czy pan usiłuje mi przekazać, że jestem oskarżona o zamordowanie własnych rodziców? – zapytała grzecznie, co całkowicie kontrastowało teraz z emocjami widocznymi na jej twarzy. Chłodne opanowanie. Tego nauczył ją Draco.
- Twoi rodzice... – zamyślił się minister. Po chwili uśmiechnął się wrednie. – Nie widzę żadnego związku ze sprawą.
- Ale ja widzę. – odezwał się głos z tyłu sali. Harry Potter wszedł dumnie na środek pomieszczenia i uśmiechnął się promiennie do zaskoczonej Gryfonki.
- Nazywam się Hary Jame...
- Na litość boską, Potter. Wiem jak się nazywasz. Nie rozumiem tylko co tu robisz.- warknął wściekły Shacklebolt. Chłopak jednak nie dał się zmylić.
-…s Potter i mam zamiar zeznawać w sprawie obecnej tutaj Hermiony Granger. – dokończył. – Oskarżona była w tym czasie ze mną. – skłamał bez problemu. Siedząca po prawej stronie ministra kobieta opuściła lekko okulary i zmarszczyła czoło wyraźnie się nad czymś zastanawiając.
- Czy byłbyś w stanie potwierdzić to po spożyciu Veritaserum? – zapytała spokojnie przysięgła mierząc Pottera wzrokiem, jakby oceniając czy chłopak podejmie grę.
-  Oczywiście, jednak nie wydaje mi się to konieczne. – odparł pewnie chłopak patrząc czarownicy prosto w oczy.
- A więc... – zaczął minister.
- W porządku. Wierzę mu. – przerwała młodsza czarownica uważnie obserwując Harrego. – Chłopak jest dorosły. Wie jakie są konsekwencje okłamania Wizengamotu.
- Oczywiście. – zgodził się  Wybraniec.
- W takim razie sprawa morderstwa zostanie odroczona na inny termin. – warknął Kingsley widocznie niezadowolony z postawy Złotego Dziecka. – Jednak nadal pozostaje oskarżenie o  przynależność do Śmierciożerców.
- To akurat możecie bardzo łatwo sprawdzić. – zaszczebiotała bardzo wesoło Hermiona podwijając lewy rękaw swojej koszuli.  Harry uśmiechnął się szeroko do obserwujących go  osób. – Teraz myślę, że wszystko zostało wyjaśnione. Nie należałam do Śmierciożerców przed wojną, bo jak widać nie mam Mrocznego Znaku, już nie wspominając o tym, że jestem szlamą.
- Czyli przyznajesz, że teraz coś cię z nimi łączy? – zapytał młody czarodziej siedzący w pierwszym rzędzie.
- Tak, coś na pewno mnie z nimi łączy. Zresztą, jak wspomniałam łączy mnie z nimi przyjaźń i mieszkanie. – uśmiechnęła się kpiąco. – I zainteresowania. Cała nasza trójka lubi...
- Mordować mugoli. – wtrącił Kingsley. Hermiona wstała ze swojego fotela i pewnym krokiem podeszła do ministra. Popatrzyła prosto w jego brązowe oczy i powiedziała głośno.
- To są tylko twoje NIC NIE WARTE insynuacje. – warknęła. -  Z tego co wiem, a wiem dużo, wydaje mi się, że przysięgli nie mają prawa obrażać oskarżonych i świadków, a to co zrobiłeś przed chwilą było widocznym złamaniem regulaminu.
- Nie przypominam sobie żebyśmy byli na ty! – powiedział Minister patrząc w oczy Gryfonki z nieskrywaną nienawiścią.  Dziewczyna jedynie pogłębiła swój kpiący uśmiech. – Kto potwierdzi to, że cie rzekomo obraziłem? – zakpił. Zgromadzeni zaczęli szeptać pomiędzy sobą widocznie nie rozumiejąc awersji ministra do Hermiony. Niektórzy wyglądali na niezadowolonych zachowaniem czarnoskórego. Gryfonka po chwili parsknęła śmiechem i nadal szczerząc zęby powiedziała.
- Każdy, Shacklebolt. Każdy tutaj obecny uczciwy członek Wizengamotu potwierdzi, że złamałeś prawo. Ba! Podniosłeś na mnie różdżkę, gdy nie zagrażałam twojemu życiu. – powiedziała wskazując zebranym na przedmiot trzymany przez Kingsleya w dłoni. – Nie mam zamiaru tego roztrząsać. Chociaż wasz sposób prowadzenia rozpraw jest naprawdę interesujący. – powiedziała z ironią. – A teraz jeśli łaska, chciałabym usłyszeć wyrok. – Minister rozejrzał się po reszcie radców.
- Kto jest za skazaniem.  – kila rąk podniosło się w górę. Za mało. O wiele za mało. Hermionie kamień spadł z serca. Wygrała.
- Kto jest za uniewinnieniem? – To pytanie było już czystą formalnością. Gdy  zdecydowana większość rąk podniosła się w górę Hermiona odwróciła się i podeszła do Harrego.
- Dziękuję. – powiedziała patrząc mu prosto w oczy. Pochyliła się i wyszeptała mu do ucha jednocześnie go obejmując :
- Przyjdź dzisiaj wieczorem do mnie do mieszkania. Powinniśmy porozmawiać. – puściła chłopaka, a gdy ten pokiwał głową odsunęła się i udała w stronę drzwi. Za nimi czekał już na nią podenerwowany Ślizgon. Brązowowłosa nie czekając na jego reakcję odruchowo rzuciła się w jego ramiona.
- Hermiono... – zaczął Draco niepewnie. – Jaki wyrok?
- Hmm... Czy ja wyglądam jak dziewczyna, którą właśnie skazano na pobyt w Azkabanie? – zapytała beztrosko Gryfonka uśmiechając się promiennie. Chłopak odwzajemnił uśmiech, pochylił się i złożył namiętny pocałunek na jej ustach. Po chwili jednak brutalnie im przerwano.
- To Ministerstwo Magii, a nie miejsce do schadzek, więc jeśli chcecie się tak obściskiwać, to proszę stąd wyjść. – Kingsley chciał wyładować na kimś swoją złość. Nie było mu to niestety dane.
- Z wielką chęcią. – Draco uśmiechnął się do swojego wroga. – Chodź kochanie, po co mamy to stać, skoro już po rozprawie. – chwycił Gryfonkę za rękę i pewnym krokiem razem opuścili MM. Gdy byli w parku Hermiona zatrzymała się i zaczęła przyglądać się wodzie.
-  Dlaczego mnie broniłaś? Dlaczego powiedziałaś, że Śmierciożercy się rozpadli? – zapytał Ślizgon po chwili milczenia.
- Bo cię kocham i wierzę, że to nie ty stoisz za tym wszystkim. – powiedziała nieobecnym głosem. W myślach nadal przypominała sobie całą rozprawę. Zdziwiło ją to, że Harry ją bronił. Poczuła chęć rozmowy o tym. – Jak myślisz, dlaczego Potter stanął w mojej obronie?
- Może dlatego, że wiedział, że jesteś niewinna. Albo dlatego, że nadal jesteście przyjaciółmi.  A może dlatego, że sam ma dość kłamstw Zakonu. – widząc jej zdziwione spojrzenie dodał. – Jak wiesz Śmierciożercy nadal funkcjonują i czujemy się w obowiązku wiedzieć coś o naszych odwiecznych wrogach. – uśmiechnął się sam do siebie. – Teraz sama rozumiesz. Zakon wcale nie jest taki święty za jaki się podaje. Mają dużo więcej za uszami niżby się mogło wydawać.
- Taak. To akurat wiem sama. – mruknęła. – Po wojnie wszystko się zmieniło. Zmienili się ludzie, zmieniły się priorytety. Autorytety upadły. Ludzie, których uważałam za przyjaciół odeszli zostawiając ból i smutek. Wszystko się odwróciło. Wrogowie zostali by mnie wspierać i pokazywać jak żyć na nowo. Rodzina wyparła się  i odeszła w nieznane. Teraz nic nie wygląda jak wcześniej. Ale wiesz co? – zapytała spoglądając na Draco z uśmiechem. – W ogóle mi to nie przeszkadza. Ba! Poczułam się dowartościowana, gdy na tej sali popatrzyłam Kingsleyowi prosto w oczy i zrobiłam z niego idiotę. – zaśmiała się. – Draco! – krzyknęła udając przerażenie.- Ja nie wiem co się ze mną dzieje!
- O Merlinie! – zawołał patrząc na nią z paniką. – Kim jesteś i co zrobiłaś z Panną –Wiem – Wszystko – Najlepiej ? – zaśmiał się gdy rzuciła w niego garścią trawy. – No co?
- Nic. Po prostu się cieszę. – powiedziała przytulając się do niego. – A tak w ogóle, to Harry przyjdzie do nas dzisiaj.
- Nas ? – Draco popatrzył na nią ze zniecierpliwieniem oczekując odpowiedzi.
- No raczej, nie inaczej, bejbe. – Powiedziała dając mu pstryczka w nos. – Przecież wracasz, no nie ?
- No ba. – Draco uśmiechnął się.
- To było pytanie retoryczne kochanie! – krzyknęła mu prosto do ucha. Chłopak skrzywił się i popatrzył na nią ze zdumieniem. " Merlinie, co się z nią dzieje. Jak ona się zmieniła. "
- Kocham cię taką. – widząc jej pytające pytanie wyjaśnił. – Taką radosną i pewną siebie. Taką prawdziwą i piękną. Taką szczerą . Taką pewną swych racji i walczącą o swoje.
- Coś mi się przypomniało... – zaczęła patrząc w jego oczy. – Czytasz czasami mugolską poezję? – zapytała.
- Oczywiście. I chyba nawet wiem jaki wiersz ci chodzi po głowie. Zacznij.
- Powiedz mi jak mnie kochasz.
- Powiem.
- Więc?
- Kocham cie w słońcu. I przy blasku świec.
Kocham cię w kapeluszu i w berecie.
W wielkim wietrze na szosie, i na koncercie.
W bzach i w brzozach, i w malinach, i w klonach.
I gdy śpisz. I gdy pracujesz skupiona.
I gdy jajko roztłukujesz ładnie -
nawet wtedy, gdy ci łyżka spadnie.
W taksówce. I w samochodzie. Bez wyjątku.
I na końcu ulicy. I na początku.
I gdy włosy grzebieniem rozdzielisz.
W niebezpieczeństwie. I na karuzeli.
W morzu. W górach. W kaloszach. I boso.
Dzisiaj. Wczoraj. I jutro. Dniem i nocą.
I wiosną, kiedy jaskółka przylata.
- A latem jak mnie kochasz?
- Jak treść lata.
- A jesienią, gdy chmurki i humorki?
- Nawet wtedy, gdy gubisz parasolki.
- A gdy zima posrebrzy ramy okien?
- Zimą kocham cię jak wesoły ogień.
Blisko przy twoim sercu. Koło niego.
A za oknami śnieg. Wrony na śniegu. – Gryfonka przyciągnęła do siebie chłopaka i mocno pocałowała. Kochała go i nareszcie go miała.

~~~~~~~~~~~*~~~~~~~~~~~*~~~~~~~~~~~~~*~~~~~~~~~~~~~~~~

- Ta mała szlama robi sobie z nas żarty! – wrzasnął Ron do Remusa, który słuchał go bez większego zainteresowania.
- Spokojnie. Prędzej czy później i tak polegnie.
- Dokładnie. Ron, usiądź i nie denerwuj się tak, kochanie. – Parvati podeszła do swojego chłopaka i pocałowała go namiętnie. Młody Weasley nigdy nie był uzdolniony w tym kierunku, więc jakby ktoś oglądał ich z boku, to miałby wrażenie, że chłopak pożera usta swojej koleżanki.
- Jesteście obleśni. – podsumował Percy patrząc na nich z wyrzutem.  - Ron, nie zaczynaj. – uprzedził brata stanowczym głosem, bo ten już otwierał usta by coś powiedzieć. – Wracając jednak do tematu to przydałoby się coś wymyślić. Ona jest zbyt pewna siebie.
- Noo... – zgodziła się Tonks. – Na za dużo sobie pozwala.
- Uspokójcie się i wyluzujcie. – zaśmiał się Syriusz patrząc na wszystkich z uśmiechem. – Wszystko samo się rozkręci. Dajcie jej tylko działać. A wtedy my, powolutku, po cichutku wkradniemy się w jej życie i zniszczymy je doszczętnie. – jego wyraz twarzy zmienił się diametralnie. – Szkoda tylko, że Harry nie wiedział, po której stronie powinie stanąć i dokonał najgorszego wyboru, jaki był mu dany. – westchnął. – No, ale cóż. Bez niego też jest fajnie.
- A jak! – krzyknęli równo bliźniacy.



----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Po pierwsze przepraszam, że tak późno, ale nie dałam rady wcześniej.
Po drugie. Ciesze się, że wam zależy na rozdziałach i wgl, ale nie naciskajcie tak. Jakbym mogła to bym dodała wcześniej. Weny mi nie brakuje i zapewniam, że bloga nie porzucę.
Po trzecie. Od teraz rozdział będą regularnie co sobotę, a jak coś będzie miało się zmienić, to was powiadomię.
Po czwarte: Mam nadzieję, że mieliście mokrego dyngusa.
Po piąte: Jedna z moich czytelniczek namówiła mnie, żeby założyła fanpage bloga. Będę tam informowała o nowych notkach, jakiś zmianach na blogu czy po prostu czasami wstawiała zapowiedzi rozdziałów do oceny :https://www.facebook.com/dramioneblo 
po szóste : Pozdrawiam, Łapa

25 komentarzy:

  1. pierwsza? a co do rozdziału to subcio! więc pisz szybko!
    niech wena będzie z tobą :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Troszke nudnawe(albo to ja mam dzis taki umysł). Robisz z Zakoonników złą stronę ._.'
    Niefajnie. Syriusz, bliźniacy, a wszystkiemu przewodzi Ronald. Ała ;_;
    I jeszcze Tonks ;__;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim opowiadaniu to zakon nie będzie kolorowy. mam już dość tych monotonnych fanfików, gdzie to zakon jest cudowny, a Śmierciożercy zawsze źli. Wiem, że tak powinno być, ale ja się wybijam spod zasad xd

      Usuń
    2. Mi się wydaje, ze właśnie w nie wbijasz.
      HermionaxDraco kojarzy mi się z uczynieniem Dumbledora i zakonu złym, nie uświęcaniem ich. To Hermiona zwykła przechodzić na złą stronę... I zmieniać się w taką ślizgonkę jak u ciebie...
      Moze za mało z opowiadaniami tego typu obcuję, acz taka zamiana ról wydaje mi sie typowa ._.'
      Z Voldzia też uczynisz dobrego? -.~
      Lilly i James to nieszczęśliwy wypadek czy spisek Dumbla, a Voldzio został wrobiony? -.~
      Te ataki co roku to też... Źle zrozumiane intencje?

      Usuń
    3. Posłuchaj czepisz się a nie masz o co? Pisze tego bloga, bo taka mam wyobraźnię i takie te postacie będą, bo ja tak chcę. Nigdy nie spotkałam się z blogiem, na którym Zakon był zły a Śmierciojadki były dobre. Więc taki stworzyłam., Mam dość monotonni i tych durnych cukierkowych fanpage. Przypuszczam więc, że z kolejnymi notkami jeszcze mniej ci się wszystko spodoba, bo wszystko się spierdoli. Oni nie będą miłą, kochającą się parą, bo nigdy tak być nie miało. Voldi mordował, był zły, ale nie ma go już, więc na chuja go tu mieszać? ; ___ ; Lily i James.. Hmm.. nigdy ni elubiłam Lily, więc w moich opowiadaniach nigdy nie będzie nic dobrego na jej temat. Pozdrawiam, łapa

      Usuń
    4. Podoba mi się taka... Odmiana. Ale też uważam, że lekko przesadziłaś, sorry, ale nie podoba mi się to, że nagle Syriusz jest zły. On nie miał nic do szlam. Był czysty, ale trafił do Gryffindoru, dla niego szlama nie jest... podgatunkiem. W książce jakoś też nie zostało wspomniane by wyrzucał cokolwiek Lily, albo jej robił na złość, a przecież przez dłuższy czas przyjaźniła się ona z Śmiercojadkiem - Severusem Snape. Nie rozumiem więc tej nagłej zmiany... charakteru i podejścia do czystości krwi. Nie zgadzam się jednak do końca z Hidomi-Hime - niepotrzebnie miesza w to wszystko Voldka, Lilly i Jamesa. Oraz to nie jest tak, że ty uświęcasz Śmierciożerców.... Jakoś nie wydaje mi się, żebyś jakoś specjalnie to maskowałaś mówiąc "ile to oni dobrego potem uczynili"... A Zakonu to tylko brudy wyciągasz... Nie ma w tym nic dziwnego. Śmierciojadki też nie stali się super, hiper dobrzy. To bardziej przypomina konflikt zła ze złem. Zupełne dobro, jak i zupełne zło nie istnieje. Są tylko dwie (lub czasami więcej) strony konfliktu. Ehhh... Po namyśle Zakon jest jak Palpatin. Niby taki dobry, a jednak...
      Co do samego rozdziału... Podoba mi się. Harry dobrze wybrał.
      Finite
      wojna-zartow.blogspot.com - serdecznie zapraszam

      Usuń
    5. Syriusz odegra jeszcze dobrą rolę w tym. Wszystko zobaczycie. Teraz na razie musi być tak, jak jest.

      Usuń
    6. Twoje opowiadanie wiec Ci wierzę. Zapraszam do mnie.
      Finite
      wojna-zartow.blogspot.com

      Usuń
    7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    8. *Hidoi (proszę nie dawać tam nowych liter ni przekształcać)
      Voldek i Potterzy to był przykład "co jeszcze" :3
      Piszesz bloga jak chcesz, jak ci podpowiada wyobraźnia, lecz skoro całkowicie przekształcasz charaktery to może po prostu dać inne postacie? Bo jeśli z książką itp. ma ich łączyć tylko imię, nazwisko i wygląd to dla mnie to trochę popsute ._.. Weź świat Hogwartu i innych bohaterów... Na to samo wyjdzie... tylko nie będzie "dramione", a inne imiona. Cóż, gryfonka i ktoś ze slytherinu :3. Taki sens jak dla mnie to właśnie ma...
      Durne cukierkowe fanpage tworzą durne cukierkowe nastolatki... Na co trafiasz i co czytasz takie masz wyobrażenie, w sieci są bardziej ogarnięte rzeczy ._.
      Monotomia..? Tylko w takich "cukierkach" wszystko ma jeden schemat...
      Zadaniem zakonu było walczyć z Voldkiem i śmierciożercami... Nie wiem czy dobrze czepiam sie logiki, lecz na chłopski rozum skoro nie ma Voldka nie powinno być Zakonu... Tak jak w książce został on w chwili zagrożenia "przywrócony do życia"...
      Hmm~~ Mi się wydaje,Finite, że ona w pewien sposób uświęciła Slytherin czyniąc z Gryfonów tą złą stronę... CHoć jak wiadomo... Salazar był jaki był i wśród tej części uczniów nie dominowały zawsze super-dobre cechy... Gryfoni byli jakby przeciwieństwem o czym świadczą cechy domu... Raczej dobre, prawda?
      Hej, ci ludzie jakoś do tych domów trafili, mają pewne cechy, a tu >.>'
      Albo mi się wydaje, że zamieszane...
      a jak się podpisujemy to sie podpisujemy: kolec-rozy.blogspot.com / niesforne.blogspot.com

      Usuń
  3. Cudowne *_* W końcu ktoś, taki mi się wydaje, zrobi ze Śmierciożerców pozytywne postaci a z Zakonu już nie tak bardzo. Zdziwiłam się tylko odnośnie Syriusza, ale i tak jest zajebisty !! <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Bosko :D Cieszy mnie to ,że zakon jest tym ZŁYM :P Tego jeszcze nie było więc czekam na więcej <33

    OdpowiedzUsuń
  5. wróciłas! :D
    ale nagadała Hermiona Kingsleyowi ;p łuhuhuh xd
    rzeczywiscie pierwszy raz ktoś stawia w złym świetle zakon xd i nie ukrywam że mi się to podoba :D ale kurcze .. bliźniacy, Lupin, Syriusz? :c po Ronie to mogłam się tego spodziewac no ale oni ? :/
    ale to dobrze że coś zmieniasz xd
    bo rzeczywiście było by zbyt kolorowo, a urozmaicenia muszą być xd
    czekam na next ;p

    Pozdrawiam M.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeju, rozdział po prostu powala z nóg ;)
    Hermiona nieźle nagadała ministerstwu .
    Szkoda tylko Że pokazałaś zakon , czyli m.in. remusa , tonks czy syriusza w złym świetle , czyli takim gdzie nie przepadają za Hermioną ... ale da się przeżyć :)
    A co do końcówki ... rozwaliłaś system !
    Nie pozwól nam czekać tak długo rozdział , mam nadzieję że tak samo doskonały jak ten :)
    pozdrawiam
    P.S . ile planujesz rozdziałów ? :)

    OdpowiedzUsuń
  7. nominuję cię do The Versatile Blogger :) hermiona-hogwart.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Czuję się jak w dobrym kryminale. Nie przepadam za mrocznymi opowiadaniami ale Twoje uwielbiam. Podobał mi się ten rozdział. Czekam z niecierpliwością na następny.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Z pewnością opowiadanie jest wyjątkowe, jeszcze nigdy nie trafiłam na coś gdzie to Zakon jest zły. ^.^
    Hermiona nagadała Kingsleyowi, hahahaha. xD
    Bardzo fajnie, czekam na kolejną notkę. ;)

    Pozdrawiam,
    Forevertogether.

    Ps. Zapraszam na rozdział. :) http://forevertogetherhgdm.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Rozdział świetny, byłam naprawdę pod wrażeniem, czytając rezolutne, bystre i trafne uwagi, wypowiadane z zaciętością przez Mionę. Rozczarowałam się jedynie końcówką, a dokładniej postawą Syriusza, Remusa, Tonks...ogólnie osób, które kiedyś były tak bardzo bliskie jej sercu. Rona jestem w stanie zrozumieć. I tak nigdy za nim nie przepadałam, nawet w oryginalnej wersji Harry'ego Pottera.
    No, w każdym razie, rozdział był tak, czy siak świetny i z niecierpliwością czekam na Nexta ;***

    OdpowiedzUsuń
  11. Bosssssko!!! Czekam na następny blagam szyyyybko pisiaj !! : **

    OdpowiedzUsuń
  12. wow mega szok ^^ Zakon Feniksa tym złym ? no tego się nie spodziewałam, no i zaskoczyłaś mnie dziewczyno, pozytywnie zaskoczyłaś ;p twoje pomysły są wspaniałe i oby takich więcej :p
    no Hermiona nieźle nagadała Kingsleyowi, ale dobrze, że pojawił sie Harry, bo czuję, że nie było by tak kolorowo :/ nie mogę zrozumieć dlaczego Zakon nie wierzy w niewinność Miony i dlaczego chcą dla nie tego najgorszego...
    ahhh Hermiona i Draco - piękna scena, a ten wiersz naprawdę cudowny i zawsze mi się podobał ♥
    są ze sobą szczęśliwi i to widać ;)) hid.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  13. Kocham, kocham, kocham!
    Nie mam już siły rozkładać rozdziału na części pierwsze, ale jest mega jak zawsze! I te dialogi...
    Nie podoba mi się tylko, że bliźniacy i Syriusz opowiadają się nie po tej stronie co trzeba! Już nawet Remusa bym przeżyła, ale oni...? Ja rozumiem, że zmieniły się priorytety Zakonu, ale niektórzy, tak jak 'Arry, mogliby pozostać przy swoim! A Ron to dupek. I niech cierpi!
    Oby tak dalej :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Hej! Założyłam bloga Dramione :)) byłabym wdzięczna, gdybyś przeczytała prolog i oceniła. Czytam Twojego bloga, przez co cenię Twoją opinię! Z góry dziękuję kochana :*

    http://shadow-story-dramione.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Hej, nominowałam cię do The Versalite Blogger, zapraszam http://dramion-zycietowielkaniewiadoma.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  16. Boże! Zakon jest gorszy od naszych kochanych Śmierciożerców. Tak czy siak podoba mi się to. :p
    Draco w końcu przyznał się Hermionie.
    Jedyne co mi się nie podoba w tym rozdziale to to, że bliźniacy i Tonks też zamierzają zniszczyć Mionie życie. Syriusza jeszcze bym strawiła, ale ich niestety nie, bo są jednymi z moich ulubionych postaci. Pozdrawiam i lecę czytać dalej.

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie dawno miałam ten wiersz w szkole, analiza treści i formy.

    OdpowiedzUsuń